Mammografia może ostrzec przed zawałem. Nowe narzędzie AI wyłapuje ukryte ryzyko
Nowe narzędzie AI analizuje mammogramy pod kątem zwapnień tętnic piersiowych, które mogą ostrzegać przed zawałem lub udarem. Badanie opublikowane w European Heart Journal pokazuje, że nawet niewielki wzrost BAC wiąże się z wyższym ryzykiem sercowo-naczyniowym.
Mammografia ratuje życie, wykrywając wczesne zmiany nowotworowe w piersi. Co jednak, jeśli ten sam obraz, który ostrzega przed rakiem, może jednocześnie zdradzić stan naszych tętnic wieńcowych? Nowe narzędzie oparte na sztucznej inteligencji pozwala wyczytać z rutynowego badania przesiewowego coś, czego wcześniej nie dostrzegaliśmy – ryzyko zawału serca lub udaru mózgu. To może zmienić zasady gry w profilaktyce kardiologicznej.
Dwa obrazy w jednym kadrze
→ Czytaj też: Największy otwarty model AI ma 2,8 biliona parametrów. Chiny rzucają wyzwanie USA
Mammogram to zdjęcie rentgenowskie piersi, na którym tkanka tłuszczowa i gruczołowa układają się w charakterystyczne wzory. Dla radiologa kluczowe są drobne, skupione zwapnienia – mogą świadczyć o rozwijającym się nowotworze. Ale na tym samym obrazie pojawiają się też inne, znacznie większe struktury: jasne, podwójne linie przypominające tory kolejowe. To zwapnienia tętnic piersiowych (BAC – breast arterial calcifications).
– BAC same w sobie nie szkodzą tkance piersi ani nie zwiększają ryzyka raka – wyjaśnia w rozmowie z Scientific American Hari Trivedi, radiolog z Emory University i współautor badania opublikowanego w European Heart Journal. – Ale mogą sygnalizować, że proces zwapnień zachodzi także w innych naczyniach w organizmie – dodaje. A to już bezpośredni wskaźnik ryzyka chorób serca: sztywniejące tętnice gorzej pompują krew, co prowadzi do nadciśnienia, zawałów i udarów.
AI, które mierzy i ostrzega
→ Czytaj też: AI rozszyfrowała śpiew ptaków. Co mówią nam od lat?
Dotychczas niektórzy radiolodzy zwracali uwagę na BAC podczas opisywania mammogramów, ale robili to subiektywnie. Nowy model sztucznej inteligencji, opracowany przez zespół Trivediego, czyni to systematycznie i ilościowo. – Model można uruchomić na każdym pojedynczym mammogramie bez żadnej dodatkowej pracy – podkreśla badacz. W Stanach Zjednoczonych wykonuje się rocznie ponad 40 milionów takich badań.
Naukowcy przetestowali narzędzie na dwóch dużych grupach pacjentek: 74 124 osoby z Emory Healthcare w Atlancie oraz 49 638 z placówek Mayo Clinic w Arizonie, na Florydzie, w Minnesocie i na Środkowym Zachodzie. Wyniki są jednoznaczne: nawet niewielki wzrost ilości BAC wiązał się z podwyższonym ryzykiem sercowo-naczyniowym. Przy zaawansowanych zwapnieniach ryzyko zawału lub udaru było od czterech do ośmiu razy wyższe w porównaniu z osobami bez BAC.
Bonus, który może uratować życie
– Przychodzisz szukać raka piersi, a dostajesz też tę informację. To żadne dodatkowe promieniowanie, żaden dodatkowy czas, żadna dodatkowa wizyta. To twój zwykły, rutynowy mammogram – mówi Laurie Margolies, radiolog specjalizująca się w obrazowaniu piersi w Mount Sinai w Nowym Jorku, która nie brała udziału w badaniu. Nazywa to „bonusowym odkryciem”.
Jej zdaniem narzędzie może odciążyć radiologów, którzy dotychczas musieli sami decydować, czy zwrócić uwagę na BAC i opisać ryzyko. Teraz AI wykonuje to automatycznie. Margolies wraz z kolegami z Mount Sinai bada właśnie, czy pacjentki, które otrzymają taką informację wraz z wynikiem mammografii, rzeczywiście podejmą dalszą diagnostykę kardiologiczną – i co najważniejsze, czy poprawi to ich zdrowie serca.
Profilaktyka na wyciągnięcie ręki
Mammografia jest zalecana większości kobiet co dwa lata od 40. roku życia. Dzięki temu nowa metoda jest szczególnie obiecująca w wykrywaniu chorób serca u młodszych kobiet, u których klasyczne czynniki ryzyka (jak nadciśnienie czy wysoki cholesterol) często jeszcze nie dają objawów. – Jeśli masz BAC i masz mniej niż 50 lat, jesteś w grupie wyższego ryzyka zdarzenia sercowo-naczyniowego w ciągu najbliższych dziesięciu lat – ostrzega Trivedi.
Kardiolog Mary Ann McLaughlin z Mount Sinai zauważa: – Bardzo wiele osób mogłoby na tym skorzystać. Zwłaszcza że – jak zaznacza – nie chodzi o nowe, kosztowne badanie, ale o mądre wykorzystanie danych, które już zbieramy. W dobie medycyny spersonalizowanej takie „drugie życie” rutynowych badań przesiewowych może okazać się kluczem do wcześniejszego wykrywania chorób, które wciąż są największym zabójcą na świecie.


