Przejdź do treści
Biologia

Muflony już przeszły. Niedokończone przejście dla zwierząt działa lepiej, niż ktokolwiek przewidywał

Kalifornijskie przejście dla dzikich zwierząt nie zostało jeszcze ukończone, ale kamery uchwyciły już pierwsze muflony korzystające z konstrukcji. Biolodzy są zaskoczeni tempem adaptacji – i tłumaczą, dlaczego to dobry znak dla całego kraju.

4 min read
A wide misty landscape of a grassy hillside with a partially built concrete bridge blending into the terrain, three deer silhouettes calmly walking across the structure under a pale dawn sky, no visible signs or text.

Budowa pierwszego w Kalifornii mostu dla dzikich zwierząt w hrabstwie Siskiyou ruszyła w lipcu 2025 roku, a prace mają zakończyć się jesienią 2026. Tymczasem kamery monitoringu zamontowane wokół konstrukcji zarejestrowały coś, co zaskoczyło nawet optymistów: trzy muflony górskie (odmiana mulaków) spokojnie przeszły przez niedokończoną przeprawę zaledwie 15 godzin po tym, jak ekipa budowlana zwinęła sprzęt na koniec dnia. Jak to możliwe, że dzikie zwierzęta tak szybko zaakceptowały ingerencję w ich środowisko?

Dlaczego muflony nie czekały na otwarcie

Czytaj też: Orka uczyła młode polować. Nagranie zmienia sposób, w jaki myślimy o zwierzętach?

Most o długości ok. 30 metrów i szerokości 42 metrów powstaje nad niebezpiecznym odcinkiem drogi stanowej nr 97 – dwupasmówki, która przecina kluczowy korytarz migracyjny jeleni i łosi. Według danych California Department of Transportation i Road Ecology Center UC Davis, w latach 2015–2020 na tym odcinku zginęło pod kołami ponad 50 muflonów i 16 łosi. Fraser Shilling, dyrektor Road Ecology Center, tłumaczy w rozmowie z SFGate: „Głównym problemem na tej drodze była śmiertelność. Ruch tirów jest tam duży, kierowcy nie zwalniają – rozjeżdżają wszystko, co znajdzie się na jezdni”.

Kluczowym elementem projektu nie jest jednak sam most, lecz ogrodzenie. „Same przejścia dla zwierząt nie powstrzymują potrąceń. To ogrodzenia wzdłuż drogi sprawiają, że zwierzęta kierują się w bezpieczne miejsce” – podkreśla Shilling. W Siskiyou postawiono już ośmiometrowe płoty, które prowadzą zwierzynę w stronę przeprawy. I to właśnie one – a także zaawansowanie konstrukcji mostu, która przypomina naturalne przedłużenie zbocza – spowodowały, że muflony uznały ją za bezpieczną trasę.

Skala problemu: więcej niż polowanie

Czytaj też: Gdy leje jak w tropikach, rekiny podpływają bliżej. Zmiany klimatu zwiększają ryzyko ataków?

Gdyby ktoś sądził, że problem dzikich zwierząt na drogach to margines, niech spojrzy na liczby. W raporcie z czerwca 2024 roku naukowcy z Road Ecology Center oszacowali, że w 2023 roku w całej Kalifornii kierowcy zabili ponad 48 tysięcy muflonów. To dwukrotnie więcej niż liczba tych zwierząt odstrzelonych przez myśliwych w 2019 roku. Co gorsza – dodają badacze – w samym 2023 roku kolizje drogowe zlikwidowały ponad 10 proc. populacji muflonów w stanie. „Rozjeżdżanie zwierząt to możliwa do uniknięcia klęska żywiołowa” – napisali wprost.

Most w Siskiyou to dopiero początek. Plany są znacznie ambitniejsze. Opóźniony, ale wciąż najdroższy w historii – Wallis Annenberg Wildlife Crossing nad autostradą 101 w hrabstwie Los Angeles – ma być gotowy w grudniu 2026. Jego koszt sięgnął już 114 milionów dolarów. Przejście o długości 64 metrów przetnie osiem pasów ruchu. Ponadto planowane są przeprawy na drodze stanowej 62 koło Parku Narodowego Joshua Tree oraz trzy kolejne na ruchliwej międzystanowej 15 między Los Angeles a granicą Nevady.

Co to mówi o zwierzęcej inteligencji

To, że muflony skorzystały z przeprawy, zanim jeszcze położono ostatnie warstwy gruntu i roślinności, sugeruje, że zwierzęta potrafią błyskawicznie odczytać zmiany w krajobrazie – o ile są one dla nich czytelne. Biolodzy od lat wiedzą, że skuteczność takich struktur zależy od ciągłości: zwierzę musi widzieć „drugi brzeg” i nie czuć się zamknięte w tunelu. W Siskiyou most jest szeroki, a widok z niego nie odbiega od otaczającego terenu. Decydujące okazały się też detale – nachylenie, faktura podłoża, brak ostrych krawędzi.

Nie tylko muflony są zainteresowane. Kamery zarejestrowały już prawdopodobnie rysia, choć naukowcy nie potwierdzili tego ostatecznie. Docelowo z przeprawy mają korzystać także pumy, czarne niedźwiedzie i wilki szare – gatunki, które w Kalifornii wracają po dekadach wyparcia. Czy zatem mosty dla zwierząt to przyszłość inżynierii drogowej? Wskazują na to nie tylko sukcesy amerykańskie, ale i europejskie: w Holandii funkcjonuje już kilkaset takich obiektów, a w Kolorado w 2025 roku otwarto przeprawę nad I-25 za 15 milionów dolarów łączącą 39 tysięcy akrów chronionego siedliska z milionem akrów lasu narodowego.

„Narodowy impet wokół korytarzy ekologicznych i przejść dla zwierząt znacznie wzrósł – ta kwestia trafiła wreszcie w centrum uwagi” – komentuje Rachel Wheat, koordynatorka ds. łączności przyrodniczej w Oregon Department of Fish and Wildlife. Polityczne i społeczne poparcie rośnie, bo koszty – zarówno te finansowe, jak i ekologiczne – są coraz bardziej widoczne. Natomiast w Siskiyou muflony już głosują kopytami. I trudno o lepszą recenzję.

Redakcja noktus.pl

Redakcja noktus.pl

AUTHOR
Redaguje