Nowe elektrody można wymalować na głowie. Czy badania mózgu przestaną być uciążliwe?
Naukowcy z Pennsylvania State University opracowali elektrody medyczne, które nakłada się na skórę jak farbę. Dla pacjentów to szansa na koniec podrażnień i dyskomfortu podczas EEG i innych badań neurologicznych.

Kto choć raz miał zakładane elektrody do badania EEG, wie, jak bardzo potrafią one być nieprzyjemne. Długa lista kabli, lepki żel i czerwone ślady na skórze – to codzienność pacjentów neurologicznych. Teraz to ma się zmienić. Naukowcy z Pennsylvania State University stworzyli elektrody, które można dosłownie wymalować na skórze. Są tak wygodne, że pacjent zapomina o ich obecności.
Czym są malowane elektrody?
→ Czytaj też: Ludzkie oko może naprawić samochody autonomiczne. Sekret tkwi w pręcikach i czopkach
Nowa technologia, nazwana roboczo „Inktelligent”, to przewodzący tusz, który nanosi się na skórę za pomocą pędzelka lub aerografu. Elektrody nie wymagają klejów ani żeli – wystarczy cienka warstwa specjalnej mieszanki. Gdy wyschną, zachowują elastyczność i przewodzą sygnały równie dobrze jak tradycyjne elektrody. Co więcej, można je łatwo zmyć wodą z mydłem, co eliminuje podrażnienia i zaczerwienienia.
Badacze podkreślają, że to nie jest kosmetyk ani tymczasowy tatuaż. To w pełni funkcjonalne czujniki, które rejestrują aktywność elektryczną mózgu (EEG), serca (EKG) czy mięśni (EMG). W testach laboratoryjnych działały stabilnie przez kilkanaście godzin, a ich czułość nie odbiegała od standardowych elektrod.

Dla kogo to przełom?
→ Czytaj też: AI odczytała ból z EEG. Dwa algorytmy sprawdzają się nawzajem, by wyeliminować subiektywizm
Największą korzyść z malowanych elektrod odczują pacjenci wymagający długotrwałego monitorowania neurologicznego. Szczególnie dzieci i osoby z wrażliwą skórą często skarżą się na ból przy zdejmowaniu elektrod. Nowe rozwiązanie – jak podają naukowcy – jest jak „farba, która znika pod prysznicem”. Brak mechanicznego ucisku i chemicznych żeli sprawia, że nawet wielogodzinne badanie przestaje być udręką.
Lekarze widzą też potencjał w diagnostyce domowej. Pacjenci z padaczką czy zaburzeniami snu mogliby samodzielnie nakładać elektrody przed snem, bez pomocy personelu medycznego. To skraca czas przygotowania i zwiększa komfort.
Czy to już gotowy produkt?
Na razie „Inktelligent” to prototyp. Zespół z Penn State opublikował wyniki badań w recenzowanym czasopiśmie, a teraz szuka partnera przemysłowego do komercjalizacji. Pierwsze zastosowania kliniczne mogą pojawić się w ciągu 2-3 lat. Naukowcy pracują też nad wersją, która będzie reagować na zmienną temperaturę ciała – aby jeszcze precyzyjniej dopasowywać przewodność.
Jeśli technologia wejdzie do masowej produkcji, koszt jednego zestawu (tusz + pędzelek) nie powinien przekroczyć ceny opakowania tradycyjnych elektrod. To dobra wiadomość dla systemów opieki zdrowotnej, które szukają oszczędności bez utraty jakości.
Co to oznacza dla Ciebie?
Jeśli kiedykolwiek miałeś wykonane badanie mózgu lub serca, wiesz, że dyskomfort związany z elektrodami bywa gorszy niż samo badanie. Nowa technologia ma szansę to zmienić. Malowane elektrody to nie tylko wygoda, ale i mniejsze ryzyko alergii oraz stanów zapalnych skóry. Dla osób starszych, które często przechodzą diagnostykę neurologiczną, to realna poprawa jakości życia.
Czy badania mózgu przestaną być uciążliwe? Wszystko wskazuje na to, że już wkrótce tak.
Więcej o projekcie można przeczytać na stronie Penn State i New Atlas.


