Proste badanie krwi i AI mogą wykryć raka płuc. Czy to koniec ery tomografii?
Rak płuca wciąż zabija najwięcej ludzi na świecie, ale nowe połączenie sztucznej inteligencji i analizy krwi może zrewolucjonizować diagnostykę. Czy to szansa dla krajów, gdzie tomograf jest luksusem?
„Byłam błogosławiona na wiele sposobów” – mówi Melinda McKnight, 69-letnia mieszkanka Arkansas, która trzy lata temu dowiedziała się, że ma raka płuca w pierwszym stadium. Gdyby nie regularne tomografie komputerowe, które jej pracodawca pokrywał od 2015 roku, guzek w prawym płucu mógłby pozostać niewykryty, aż stałby się śmiertelny. Dziś McKnight nie ma śladu choroby. Jej historia pokazuje, jak kluczowe jest wczesne wykrycie. Problem w tym, że na świecie dostęp do tomografii wciąż jest luksusem.
Nowa nadzieja: krew i algorytm
→ Czytaj też: Największy otwarty model AI ma 2,8 biliona parametrów. Chiny rzucają wyzwanie USA
Naukowcy od lat szukają prostszej metody. Najnowsze doniesienia z Nature wskazują, że połączenie sztucznej inteligencji z rutynowym badaniem krwi może dorównać skutecznością niskodawkowej tomografii komputerowej. Zamiast promieniowania i drogiego sprzętu wystarczy próbka krwi i algorytm, który analizuje biomarkery nowotworowe. To przełom, bo – jak podkreślają autorzy – metoda jest tania, skalowalna i nie wymaga specjalistycznej infrastruktury.
Wstępne wyniki badań klinicznych są obiecujące. AI potrafi wychwycić subtelne sygnatury molekularne, które umykają ludzkiemu oku. W połączeniu z danymi demograficznymi i historią palenia algorytm osiąga czułość porównywalną z tomografią. Ma to szczególne znaczenie w regionach, gdzie dostęp do CT jest znikomy.
Globalne przesunięcie: rak płuca uderza w biedniejszych
→ Czytaj też: AI rozszyfrowała śpiew ptaków. Co mówią nam od lat?
Rak płuca przestaje być chorobą bogatych krajów. Jak wynika z analiz opublikowanych w Nature, epicentrum epidemii przesuwa się do Chin, Brazylii i Iranu. W krajach o średnim dochodzie liczba zgonów z powodu raka tchawicy, oskrzeli i płuc wzrosła o prawie dwie trzecie w ciągu ostatnich dwóch dekad, podczas gdy populacja zwiększyła się tylko o 16%. Główny winowajca? Palenie tytoniu, które odpowiada za 85% przypadków.
„To kolejna fala epidemii tytoniowej” – ostrzega Yannick Romero z Union for International Cancer Control. W Chinach wciąż pali 40% mężczyzn, a w Afryce liczba palaczy rośnie wraz z populacją. Brak podatków i słabe regulacje czynią papierosy tanimi i łatwo dostępnymi. W efekcie rak płuca staje się problemem krajów, które nie mają pieniędzy na tomografy ani na leczenie.
Nie palisz? To nie znaczy, że jesteś bezpieczny
Lily Nguyen z Los Angeles nigdy nie paliła. W lipcu 2025 roku poczuła nagłe drętwienie i konwulsje. MRI ujawniło trzy guzy mózgu – przerzuty raka płuca w czwartym stadium. Jej przypadek, opisany w Nature, pokazuje, że choroba atakuje także osoby bez żadnych czynników ryzyka. Zanieczyszczenie powietrza, bierne palenie, a nawet predyspozycje genetyczne mogą wystarczyć.
Dlatego nowa metoda diagnostyczna – tania i nieinwazyjna – może uratować miliony. Jeśli AI i badanie krwi wejdą do powszechnego użytku, przestaniemy czekać, aż guz da objawy. To zmienia wszystko.
„W wielu afrykańskich krajach masz szczęście, jeśli masz dostęp do rentgena, a co dopiero do tomografu” – mówi Coenie Koegelenberg, specjalista od raka płuca z Uniwersytetu Stellenbosch. „Dlatego rzeczywista liczba zachorowań jest drastycznie zaniżona.”
Nowa metoda nie zastąpi tomografii od razu, ale może wypełnić lukę tam, gdzie jej brakuje. W połączeniu z globalnymi działaniami antynikotynowymi daje nadzieję, że za dekadę historie takie jak Melindy McKnight i Lily Nguyen będą częstsze – a diagnoza przestanie być wyrokiem.


