Przejdź do treści
Technologia

Skacze, filmuje i nie daje się przewrócić. Robot Beni wywrócił mój świat do góry nogami.

Wydawał się zbyt zwinny, by był prawdziwy. Gdy redaktor technologiczny wziął go na spacer po Oakland, okazało się, że robot Beni potrafi skakać, filmować w 4K i wstawać nawet po brutalnych upadkach. A do tego domaga się głaskania.

3 min read
Skacze, filmuje i nie daje się przewrócić. Robot Beni wywrócił mój świat do góry nogami.
Czy robot-potrafiący skakać i filmować w 4K zastąpi drony i kamerzystów?

Co, gdyby dron nie był brzęczącą muchą, którą chce się odgonić, ale czworonożnym psem, który biega i skacze? A gdyby do tego potrafił filmować w 4K i wstawać po każdym, nawet najbardziej brutalnym upadku?

Od internetowego fejku do testu w Oakland

Czytaj też: Insekt dostał 68-sekundowy skafander. Teraz może uratować życie lub polecieć na Marsa

Gdy Sean Hollister, doświadczony redaktor technologiczny, pierwszy raz zobaczył na Instagramie robota Beni, pomyślał tylko jedno: „to wytwór sztucznej inteligencji, internetowy śmieć”. Trudno mu się dziwić. W 2026 roku konsumenckie roboty rzadko bywają tak sprawne i zwinne, jak obiecują marketingowe wizualizacje. Potem wziął jednak prawdziwego Beniego na dwugodzinny spacer po Oakland. I zmienił zdanie.

Za projektem stoi firma Mondo Robotics z Shenzhen, założona przez weteranów DJI. Na Kickstarterze oferują robota za około 600 dolarów (cena detaliczna ma wynieść 800). Beni to dwunożny pies-robot, który automatycznie podąża za właścicielem lub jego pupilem. Potrafi pędzić z prędkością blisko 29 km/h, skakać na wysokość 25 centymetrów i wspinać się po schodach. Na jednym ładowaniu wytrzymuje do 1,5 godziny, rejestrując przy tym superstabilny obraz w 4K30 HDR.

Nogi, które wybaczają wszystko

Czytaj też: KUKA po chińsku: pięć lat po przejęciu patenty wciąż śpią w Augsburgu

Największe wrażenie podczas testów zrobiła nie tyle zwinność, co wytrzymałość robota. Hollister celowo wpędzał Beniego w ściany, zrzucał go z krawężników i wielokrotnie podstawiał mu nogę podczas jazdy na hulajnodze. „Zawsze się podnosił” – relacjonuje. „Najwyżej z głębokim zadrapaniem”. Sekret tkwi w konstrukcji odnóży. Silniki w barkach wyrzucają dolne części nóg w dół, a sprężynowe przeguby cylindryczne absorbują wstrząsy. Gdy robot się przewróci, natychmiast obraca nogami, by koła ponownie znalazły się pod korpusem.

Skakanie to osobna kategoria zabawy. Wystarczy przycisk w aplikacji lub machnięcie nadgarstkiem z kontrolerem przypiętym do ręki, by Beni wyrzucał się w powietrze niczym postać z kreskówki. Ma też szczątkową osobowość – reaguje na głaskanie po głowie, wydaje pomruki, a jego oczy à la Wall-E mrugają kolorowymi światłami. „Poczułem się trochę winny, rozbijając go o te wszystkie ściany” – przyznaje redaktor.

Kamera na czterech łapach

Beni nie tylko biega. Przede wszystkim filmuje. Dwa obiektywy o kącie widzenia 150 stopni i ultraszerokokątny czujnik współpracują z systemem stabilizacji, który ma eliminować drgania nawet podczas dynamicznego pościgu. Tryby śledzenia pozwalają robotowi jechać za użytkownikiem, z boku lub krążyć wokół niego niczym dron. W praktyce testowej zdarzało mu się jednak zahaczać o narożniki i wpadać na stopę prowadzącego – zwłaszcza przy szybszym tempie. „Systemy omijania przeszkód i nadgarstkowy lokalizator UWB nie wystarczyły, by uniknąć wszystkich kolizji” – zaznacza Hollister.

Aplikacja daje zaskakująco dużo kontroli. Można regulować wysokość zawieszenia, kąt nachylenia kamery, stopień stabilizacji, a nawet krzywe reakcji wirtualnych joysticków. Wymienne koła (zewnętrzne na twarde nawierzchnie, wewnętrzne do domu) zatrzaskuje się jednym palcem. Ruchome pomarańczowe uszy kryją standardowe gwinty fotograficzne 1/4 cala, a z tyłu znajdziemy wymienny akumulator 31 Wh, slot microSD i ukryty port USB-C. Mondo planuje też wypuścić pliki do druku 3D dla dodatkowych mocowań i pancerzy ochronnych.

Obietnica na świąteczną listę życzeń

Projekt wciąż jest na etapie Kickstartera, więc obowiązują standardowe zastrzeżenia – może nigdy nie trafić do masowej produkcji lub utknąć w certyfikacyjnym piekle. Mondo zapewnia jednak, że dostawy ruszą jesienią. Nawet jeśli Beni nie spełni wszystkich obietnic dotyczących autonomicznego śledzenia, to i tak pozostaje unikalnym połączeniem: samobalansującą, samopodnoszącą się zabawką R/C z wbudowaną kamerą 4K, którą dzieci będą chciały głaskać. „Jeśli do premiery nie pojawi się jakaś fatalna wada – ląduje na mojej świątecznej liście” – podsumowuje redaktor. Czas pokaże, czy robot nauczy się omijać przeszkody równie wprawnie, jak podnosi się po upadkach.

Redakcja noktus.pl

Redakcja noktus.pl

AUTHOR
Redaguje