Zastrzyk, który ucisza ból. Nowe urządzenie omija operację i baterie
Naukowcy opracowali miniaturowe urządzenie, które wstrzykuje się pod skórę i bez baterii oraz chirurgii precyzyjnie kontroluje aktywność nerwów. To może zmienić leczenie chronicznego bólu, padaczki i zaburzeń ruchu.

Wyobraź sobie, że przewlekły ból kręgosłupa czy drżenie rąk w chorobie Parkinsona można uciszyć nie skalpelem, a jednym zastrzykiem. Zespół z NYU Abu Dhabi we współpracy z Cleveland Clinic Abu Dhabi opracował urządzenie tak małe, że mieści się w igle strzykawki — a do tego nie potrzebuje baterii ani przewodów. To technologia, która może sprawić, że leczenie schorzeń neurologicznych przestanie kojarzyć się z ryzykiem otwartej operacji.
Dlaczego to może być przełom?
→ Czytaj też: Robotyczny trener waży mniej niż kilogram. Nowa nadzieja dla dzieci z SMA
Obecnie stymulacja nerwów w terapii bólu, padaczki czy depresji wymaga wszczepienia elektrod w trakcie zabiegu chirurgicznego. Implant łączy się z generatorem impulsów umieszczonym pod skórą, a ten potrzebuje źródła zasilania — baterii, którą co kilka lat trzeba wymieniać operacyjnie. Nowe urządzenie działa na innej zasadzie: jest pasywne, czyli pobiera energię z zewnętrznego pola magnetycznego. Wystarczy przyłożyć do skóry mały nadajnik, by aktywować elektrody. Oznacza to koniec z bateriami, końcówkami kabli i ryzykiem infekcji związanym z długimi przewodami.
Jak zaznaczają twórcy, miniaturyzacja poszła tak daleko, że cały implant można podać typową strzykawką. To skraca czas zabiegu z godzin do kilkunastu minut i pozwala uniknąć blizn oraz narkozy ogólnej. W rezultacie pacjenci, którzy dotąd bali się chirurgii, mogą skorzystać z nowoczesnej neuromodulacji.
Jak działa zastrzyk, który zmienia sygnały nerwowe?
→ Czytaj też: Nowy znacznik PET wykrywa raka nerki z precyzją, której brakowało standardowej diagnostyce
Urządzenie składa się z elektrody i odbiornika radiowego zamkniętych w biokompatybilnej kapsułce o długości kilku milimetrów. Po wstrzyknięciu w pobliże nerwu — na przykład w okolicy lędźwiowej kręgosłupa — lekarz za pomocą zewnętrznego kontrolera wysyła fale magnetyczne. Te indukują prąd w odbiorniku, a elektroda emituje impulsy blokujące lub pobudzające konkretne włókna nerwowe. Ponieważ nie ma przewodów przechodzących przez skórę, ryzyko zakażenia drastycznie maleje.
Eksperymenty na modelach zwierzęcych wykazały, że stymulacja jest skuteczna i precyzyjna — można wycelować w nerw odpowiedzialny za ból, nie wpływając na sąsiednie struktury. Teraz zespół przygotowuje się do pierwszych badań z udziałem ludzi. Jeśli wyniki potwierdzą bezpieczeństwo i skuteczność, za kilka lat zastrzyki z implantem mogą stać się rutynowym zabiegiem w klinikach neurologicznych.
Walka z cichą epidemią bólu
Chroniczny ból dotyka około 20 proc. dorosłych na świecie. Co roku miliony osób sięgają po opioidy, które niosą ryzyko uzależnienia. Neuromodulacja jest uznawana za jedną z najbezpieczniejszych alternatyw, ale jej dostępność ogranicza właśnie konieczność operacji. Opisywana technologia usuwa tę barierę. Co więcej, pasywny charakter urządzenia czyni je tańszym w produkcji i łatwiejszym do stosowania w placówkach bez zaawansowanego zaplecza chirurgicznego.
Badacze z NYU Abu Dhabi zapowiadają, że w kolejnych wersjach implant będzie mógł nie tylko blokować ból, ale też stymulować nerwy ruchowe u pacjentów po udarze czy z chorobą Parkinsona. W perspektywie dekady może pojawić się na rynku pierwszy w pełni wstrzykiwalny neurostymulator. Na razie przed naukowcami wyzwanie dostosowania materiałów, by kapsułka pozostawała stabilna w organizmie przez wiele lat.
Jedno jest pewne: era, w której leczenie układu nerwowego wymagało rozcinania tkanek, powoli dobiega końca. Zastrzyk z implantem to nie science fiction — to technologia, która właśnie wchodzi do klinik.


