Spersonalizowane komórki odpornościowe odwracają marsz marskości wątroby
Naukowcy zastosowali infuzję własnych makrofagów pacjenta, by powstrzymać skutki marskości wątroby. Wstępne wyniki pokazują spadek ryzyka zgonu i konieczności przeszczepu. Czy to początek nowej ery w leczeniu chorób wątroby?
Marskość wątroby to wyrok, który zapisuje się w tkance blizną. Miliony ludzi na świecie słyszą tę diagnozę, wiedząc, że jedynym ratunkiem często bywa przeszczep. A gdyby tak zamiast czekać na dawcę, wykorzystać własny układ odpornościowy pacjenta do walki z chorobą? Naukowcy właśnie opublikowali wyniki badań, które każą spojrzeć na tę ścieżkę z nadzieją.
Makrofagi – sprzymierzeńcy, których mieliśmy pod ręką
→ Czytaj też: Badanie: popularny gen chroni przed rakiem. Gdy mutuje, niszczy leczenie
Zespół badaczy pod kierownictwem P.N. Brennana przeprowadził eksperymentalne leczenie, w którym pacjentom z marskością wątroby podawano infuzje wyspecjalizowanych komórek odpornościowych – makrofagów. To właśnie one, w zdrowym organizmie, odpowiadają za „sprzątanie” uszkodzonych tkanek i inicjowanie procesów naprawczych. W marskości ta naturalna zdolność zawodzi. Badanie opublikowane w czasopiśmie Cell Stem Cell pokazuje, że można ją przywrócić.
Pomysł jest genialny w swojej prostocie: pobrać od pacjenta komórki, przekształcić je w laboratorium w wersję, która potrafi rozkładać włókna kolagenowe blizny, a następnie wstrzyknąć z powrotem. Nie jest to inwazyjny zabieg, a raczej ukierunkowana terapia komórkowa. Wyniki? Spektakularne, jak na wstępne dane.
Spadek ryzyka śmierci i przeszczepu
→ Czytaj też: Trzy zdrowe dzieci tam, gdzie lekarze mówili: niemożliwe. Lek na raka odwrócił menopauzę
W grupie pacjentów, którzy otrzymali infuzję makrofagów, zaobserwowano znaczące zmniejszenie ryzyka zgonu oraz konieczności pilnego przeszczepu wątroby. To przełom, ponieważ marskość postępuje nieubłaganie – z każdym miesiącem bliznowacenie narządu posuwa się naprzód, a szansa na znalezienie dawcy topnieje.
„Infuzje makrofagów zostały powiązane z redukcją ryzyka śmierci i potrzeby przeszczepu wątroby u osób z marskością” – podsumowują autorzy.
Naukowcy podkreślają, że to dopiero pierwszy krok. Mechanizm działania jest obiecujący, ale potrzebne są dłuższe obserwacje i większe próby kliniczne. Że udało się odwrócić – choćby częściowo – proces włóknienia wątroby u żywych pacjentów, jest sygnałem, że terapia komórkowa wkracza w nowy obszar medycyny.
Jak to działa w praktyce?
Marskość wątroby to stan, w którym zdrowe hepatocyty są zastępowane przez nieelastyczną tkankę łączną – powstaje coś w rodzaju szramy wewnątrz organu. Tradycyjne leczenie skupia się na spowolnieniu tego procesu, ale nie na jego cofnięciu. Makrofagi zastosowane w eksperymencie są hodowane w taki sposób, by produkowały enzymy rozkładające nadmiar kolagenu.
Nie jest to jednak zwykłe „wpuszczenie sprzątaczy” do krwiobiegu. Bespoke immune cells – tak określono je w Nature – czyli komórki szyte na miarę. Każda dawka jest przygotowywana indywidualnie dla pacjenta, co minimalizuje ryzyko odrzucenia i zwiększa skuteczność. Caly artykuł w Nature szczegółowo opisuje protokół, który może stać się standardem w leczeniu schyłkowej niewydolności wątroby.
Nadzieja dla tysięcy pacjentów
Na świecie z powodu marskości umiera rocznie około 1,2 miliona ludzi. Wielu z nich nie kwalifikuje się do przeszczepu lub nie doczeka narządu. Jeśli terapia makrofagami przejdzie pomyślnie kolejne fazy badań klinicznych, może stać się pomostem do przeszczepu, a w optymistycznym scenariuszu – alternatywą dla niego.
„To otwiera nowy rozdział w leczeniu chorób wątroby” – komentują eksperci. Przed nami jeszcze długa droga, ale pierwszy krok wykonano z rozmachem. W laboratorium nie tylko spowalniamy chorobę. Uczymy się ją cofać.


