Przejdź do treści
Medycyna

Wirus, który zatrzymał raka trzustki. Trzej pacjenci żyją po roku

Rak trzustki to jeden z najgroźniejszych nowotworów – diagnoza często oznacza wyrok kilku miesięcy. Teraz naukowcy z University of Minnesota podają, że zmodyfikowany adenowirus wstrzyknięty bezpośrednio do guza zatrzymał rozwój choroby u trzech pacjentów. Czy to początek nowej ery w leczeniu?

3 min read
A close-up of a translucent, glowing sphere resembling a pancreatic tumor, with tiny golden virus particles entering its surface, surrounded by a dark, fibrous web. The scene is illuminated from within, creating a contrast between the rigid tumor structure and the invading viral particles.

Rak trzustki ma ponurą sławę. To jeden z najbardziej śmiertelnych nowotworów – po diagnozie pacjenci żyją średnio od trzech do sześciu miesięcy. Guzy są twarde jak krążki hokejowe, jak obrazowo mówi Masato Yamamoto z University of Minnesota, który od lat szuka sposobu, by je pokonać. Chemioterapia nie wnika w ich włókniste wnętrze, immunoterapia zawodzi, bo komórki nowotworowe doskonale się maskują. Jednak najnowsze wyniki badań klinicznych dają iskierkę nadziei: trzem pacjentom wstrzyknięto zmodyfikowanego wirusa, a ich guzy przestały rosnąć. Minął rok.

Wirus jak precyzyjny nóż

Czytaj też: Badanie: popularny gen chroni przed rakiem. Gdy mutuje, niszczy leczenie

Zespół Yamamoto opracował terapię opartą na adenowirusie – tym samym typie patogenu, który wywołuje przeziębienie. W naturalnej postaci byłby niebezpieczny, ale naukowcy przeprogramowali go genetycznie. Zmodyfikowany wirus namnaża się wyłącznie wewnątrz komórek nowotworowych, a nie w zdrowych tkankach. Kluczem jest enzym cyklooksygenaza-2 (COX-2), którego stężenie w komórkach rakowych jest znacznie wyższe niż w normalnych. To on aktywuje replikację wirusa.

Gdy wirus wniknie do komórki nowotworowej, namnaża się, aż ta pęka i ginie. Uwolnione cząsteczki infekują sąsiednie komórki. Efekt? Guz przestaje rosnąć. W badaniu, którego wyniki zaprezentowano na dorocznym spotkaniu Amerykańskiego Towarzystwa Terapii Genowej i Komórkowej w Bostonie, trzej pacjenci otrzymali zaledwie jedną dziesiątą docelowej dawki. „Skuteczność jest lepsza, niż się spodziewałem, zwłaszcza że to rak trzustki” – komentuje Yamamoto.

Jak podać wirusa do trzustki?

Czytaj też: Lek na alzheimera usuwa beta-amyloid i blokuje tau na lata. Jak to działa?

To nie jest zwykły zastrzyk. Wirusa wstrzykuje się bezpośrednio do guza przez cienką rurkę wprowadzaną przez przełyk do trzustki. Na końcu rurki znajduje się głowica ultradźwiękowa, która pozwala precyzyjnie namierzyć nowotwór. Wszyscy trzej pacjenci mieli guzy, które nie zdążyły się rozsiać poza trzustkę. Od czasu podania terapii nie zaobserwowano dalszego wzrostu zmian. „Wszyscy żyją i mają klinicznie stabilną chorobę” – dodaje Yamamoto.

Dlaczego guzy się nie zmniejszyły, a jedynie zatrzymały? Badacz podejrzewa, że to kwestia dawki. W kolejnym etapie 15 pacjentów otrzyma wyższe stężenia wirusa. Być może wtedy komórki nowotworowe zaczną się rozpadać, a układ odpornościowy – dotąd bezradny – dostanie sygnał do ataku. „Gdy komórki guza pękają i wycieka ich zawartość, układ odpornościowy może zdać sobie sprawę, że dzieje się coś złego, i zaatakować” – tłumaczy Yamamoto.

Ostrożny optymizm i plany na przyszłość

Wyniki są obiecujące, ale naukowcy studzą emocje. Kai Brown, chirurg trzustki z Royal North Shore Hospital w Sydney, przypomina: „Historia onkologii usiana jest obiecującymi wczesnymi sygnałami, które znikały w trakcie rygorystycznych testów III fazy”. Brown zwraca uwagę, że badanie nie miało grupy kontrolnej, więc trudno ocenić, czy wirus działa lepiej niż inne terapie – lub ich brak.

Mimo to zespół Yamamoto planuje już kolejny krok: połączenie wirusa z immunoterapią, np. inhibitorami punktów kontrolnych. To leki, które blokują białka hamujące układ odpornościowy. Gdy wirus rozerwie komórki nowotworowe, a inhibitory zdemaskują je przed limfocytami, może udać się zaatakować nie tylko guz pierwotny, ale i przerzuty. „Mamy nadzieję, że układ odpornościowy rozpozna i zniszczy komórki rakowe, które rozsiały się po całym ciele” – mówi Yamamoto.

Wirusy jako broń przeciwnowotworowa nie są nowym pomysłem. Już w latach 50. ubiegłego wieku pacjentkom z rakiem szyjki macicy wstrzykiwano niezmodyfikowane adenowirusy – z częściowym sukcesem. Dziś jedynym zatwierdzonym przez amerykańską FDA wirusem onkolitycznym jest T-VEC, zmodyfikowany wirus opryszczki stosowany w czerniaku. Terapia Yamamoto może stać się przełomem dla raka trzustki – pod warunkiem, że kolejne testy potwierdzą wstępne wyniki. Na razie trzej pacjenci żyją. I to już jest coś.

Redakcja noktus.pl

Redakcja noktus.pl

AUTHOR
Redaguje